9 kwietnia 2015

Sanktuarium Madonna della Corona

W drugi dzień świąt wybraliśmy się na małą wycieczkę nad wzgórza Werony.
Niedaleko od Werony, w niedalekiej odległości od jeziora Garda, w stronę Dolomitów znajduje się niesamowite, wręcz hipnotyzujące miejsce, zawieszone między niebem a ziemią - Sanktuarium Madonna della Corona.


Wrażenie robi fakt iż Sanktuarium Madonna della Corona wygląda tak, jakby prawie było zawieszone w powietrzu.
Przyklejone jest dosłownie do zbocza stromej góry na wysokości 774 m.
Jego dwie ściany to skała, a kolejne 2 są dobudowane: lewa ściana i absyda kościoła wryte są w samą skałę.

Sanktuarium znajduje się wśród skał w małej wiosce Spiazzi, na wschodnich zboczach Monte Baldo, wysoko nad doliną Adygi.
Białe ściany, różowa fasada i strzelista wieża pięknie odbijają się od szarości górskiego urwiska.
Wnętrze kościoła zadziwia prostotą i swoją surowością. Żadnego przepychu, tylko metal i kamień.
Piękno tego miejsca poraża swoją prostotą oraz niewyobrażalnym pięknem.
Zadziwia wyglądem tak odmiennym od znanych nam obiektów sakralnych.
Miejsce ciszy i medytacji, pogrążone w naturze.
Jest to jedno z najważniejszych dziedzictw północnych Włoszech.
Nazwa "della Corona" (Korona) odnosi się do pierścienia gór, które otaczają kościół i które kształtem przypominają koronę.
Już XI wieku w Monte Baldo (wzgórze na którym zbudowana jest świątynia) było pustelnią, żyli tutaj izolowani mnisi. Dopiero w XIII wieku rozpoczęto budowę klasztoru i kościoła.
Legenda mówi, że w 1522 roku, w środku nocy pojawiło się tajemnicze światło, które oświeciło dolinę.
Ludzie zebrali się, żeby zobaczyć przyczyny tego zjawiska.
Niektórzy z nich przybyli do tego ustronnego miejsca w środku skały i zobaczyli figurę Madonny.
Na cześć tego tego świętego zdarzenia został zbudowany tutaj mały kościół.
W ciągu wieków kościół został przebudowany wiele razy, po raz ostatni w 1974 roku. Zburzono wtedy górny kościół i na jego miejscu wybudowano większy, do którego budowy wykorzystano elementy z poprzedniego kościoła.
W 1982 roku sanktuarium otrzymało tytuł Bazyliki Mniejszej.
A w roku 1988 r miejsce to odwiedził też papież Jan Paweł II.

Trasa prowadząca do świątyni to istny raj dla fotografów, pełno tutaj malowniczych widoczków.
Spacerując mija się stacje drogi krzyżowej. Droga Krzyżowa jest nietypowa w przeciwieństwie do innych Dróg Krzyżowych, wiedzie w dół zamiast pod górę.

Jak dotrzeć do sanktuarium Madonna della Corona?
Przyklejony do góry kościół niewidoczny jest z drogi, a o jego istnieniu informuje tylko drogowskaz.
Samochodem:
Autostrada A4 Mediolan-Wenecja, kierunek Mediolan, zjazd Peschiera di Garda, następnie w kierunku Spiazzi (km 38.) lub A22 Brennero-Modena w kierunku Brennero, zjazd Affi, kierunek Spiazzi (km. 20).
Pociągiem:
Dworzec kolejowy w Peschiera di Garda lub Verona Porta Nuova, następnie wsiąść do autobusu linii Caprino-Spiazzi.
Z Spiazzi trzeba już zejść na piechotę. Zejście wije się pośród stacji drogi krzyżowej. 

Do Sanktuarium można się tez dostać pieszo stromą trasą, z miejscowości Brentino (ok 2,5 godziny).
Aby dojechać do Brentino trzeba wziąć drogę SS12(Verona-Trento)zjazd w miejscowości Peri. Trzeba przejechać na drugą stronę rzeki Adygi, skręcić w lewo i dojechać do Brentino.
Zaparkować samochód najlepiej przy kościele i dalej pieszo.

Adres:
Santuario Madonna della Corona, I - 37010 Spiazzi/ Ferrara di Monte Baldo
Tel. :(+39) 045 7220014
Sanktuarium jest otwarte przez cały rok, w następujących godzinach:
od kwietnia do października: od 7 do 19.30 i od listopada do marca: od 8 do 18.

Gdy było Wam za mało zawsze możecie wybrać się w okolice Fortu Wohlgemuth, który w tym momencie jest w remoncie.



 Zapraszam do polubienia mnie na Facebooku lub google+, dziękuję za odwiedziny :-)
 

8 komentarzy:

  1. niesamowicie klimatyczne miejsce! A że Weronę mam w planach, więc koniecznie do zapamiętania, że trzeba tam dotrzeć..:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam jak najbardziej zajrzeć.

      Pozdrawiam serdecznie

      Kalejdoskop Renaty

      Usuń
  2. Niesamowite... kiedyś architekci byli sto razy zdolniejsi od obecnych. Nie chodzi o to, że brak im talentu, ale tamci nie mieli takich możliwości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się często nad tym zastanawiam.

      Pozdrawiam serdecznie

      Kalejdoskop Renaty

      Usuń
  3. że jest to raj dla fotografów - to widać po ślicznych zdjęciach ))))
    dziękuję również za przybliżenie mi tego miejsca , tego Sanktuarium - nie znałam tego miejsca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się i nie ma za co.

      Pozdrawiam serdecznie

      Renata

      Usuń
  4. Dziekuje za pokazanie tego miejsca. Pozdrawiam cieplutko, Edyta :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co ;-)

      Pozdrawiam serdecznie

      Renata

      Usuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.
Cieszę się, że tu jesteś :-)
Jeszcze bardziej się ucieszę, jeśli zostawiasz ślad po sobie.