21 kwietnia 2013

Książka Rachel Khoo "Mała paryska kuchnia"

Dawno temu, żyła sobie kiedyś królowa Nigella Lawson, Domestic Goddess czczona przez Brytyjczyków!
Wszystkie kobiety chciały być nią, posiadać jej mieszankę seksapilu i umiejętności kulinarne. Wszyscy mężczyźni chcieli być Charles Saatchi (mąż Nigelli).
Teraz, kiedy Nigella przeszła juz 50 wiosenek, czas na nową królową, podobno Rachel już została okrzyknięta jej następczynią.
O jedzeniu pisze z taką pasją, że od razu ma się ochotę coś ugotować, najlepiej będąc w Paryżu.
Znacie Rachel Khoo?
To brytyjska autorka książek i gospodyni programu kulinarnego w BBC.
Angielka z karminowymi ustami i wyglądem retro, która uczy francuzów jak się robi crème brulèe.
Transmisji nie widziałam, ale książka nie dawno wpadła w moje ręce w księgarni, i cieszę się z tego bardzo.









Powiem Wam, że od razu dałam uwieść się jej książce.
Moim zdaniem sekretem jej sukcesu jest normalność.
Rachel prezentuje przepisy stanowiące klasykę kuchni francuskiej w taki sposób, by każdy mógł je przyrządzić. Zazwyczaj na kuchnię francuską patrzymy z czcią mieszaną z podziwem. W zbiorowej wyobraźni jest rodzajem mitu, który nie jest łatwy do podejścia, przykładem są klasyczne przepisy. Ta książka wydaje się mieć wszystko, czego nam potrzeba, daje nam szansę na podejście bez strachu do tego magicznego światka.
To dzięki Rachel poznajemy wariacje na klasyczny tost francuski z jajkiem, szynką i serem. Ona postanowiła zrobić z niego wariacje, i wyszedł Crouque Madame Muffin, choć nie wiem, czy to najlepsza nazwa.

 



Autorka pochodzi z Anglii, ale ma mieszane korzenie, jej ojciec jest Chińczykiem, a mama Austriaczką. Gdy zdecydowała się na karierę kulinarną wyjechała do Paryża i ukończyła słynną szkołę kulinarną Le Cordon Bleu, na kursie cukiernictwa. Natomiast pisząc książkę otworzyła mini restaurację w swoim domu na jeden stolik. Otworzyła ją po to by nie marnować jedzenia, miała 120 przepisów, które chciała wypróbować przed zamieszczeniem ich w książce. Zamknęła gdy skończyła pracę nad książką.
Choć jest angielką, dwie pierwsze książki kucharskie napisała po francusku.
Warto mieć jej książkę wśród swoich zbiorów, szczególnie jeśli niewiele wiemy o kuchni francuskiej. Osoby bardziej zaawansowane kulinarnie też znajdą coś dla siebie.
Jest wyjątkowo pięknie wydana, piękne ilustracje oraz zdjęcia zapierające dech w piersiach, idealnie nadaje się na prezent.



















W książce znajduje się około 120 przepisów, wśród nich dużo klasyki francuskiej takiej jak Bouef Bourguignon czy Croque Madam. Wśród deserów szczególnie zachwyca Creme Caramel.
Rachel bawi się klasyką dodając za każdym razem coś od siebie, oswajając nas z niedostępną kuchnią francuską, nawet mało kulinarnie doświadczone osoby. Jej menu to głównie domowa kuchnia francuska.
Książka podzielona jest na przepisy okolicznościowe, w zależności od tego co chcemy ugotować kiedy chcemy coś normalnego, szybką przekąskę, deser, a może odświętną kolację ze znajomymi albo piknik.

 






Muszę przyznać, że w książce przykuła mój wzrok i uwagę piękna okładka. Na jej wewnętrznej stronie namalowane są przez autorkę prześliczne rysunki typowo francuskich składników. 
 

Książka zdobiona jest zdjęciami fotografa Davida Loftusa.
Musicie kupić i wówczas ocenicie sami :) 

Warto też rzucić okiem na jej program, można znaleźć kilka klipów na YouTube, ponieważ mała kuchnia z Rachel jest naprawdę wspaniałym miejscem.

Zapraszam do polubienia mnie na Facebooku lub google+, dziękuję za odwiedziny:) 



 

10 komentarzy:

  1. Renata,
    Namówiłaś mnie. Kupuję!:-)

    Choć wydaje mi się, że David Loftus jakby trochę mniej "postarał się" przy zdjęciach. Jego fotki w książkach Jamiego jakoś mi lepiej podchodzą, choć pewnie powinnam zobaczyć całą książkę Rachel, by móc to ocenić.

    Z pozdrowieniami,
    E.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupuj, spodoba Ci się. Zdjęcia, zależy od osoby. Kupisz i zobaczysz. Mi się podoba. Ja np. nie mam tej wielkiej miłości do Jamiego. Ale jak zawsze mówię gusty nie podchodzą dyskusji.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Ksiazki jeszcze nie mialam w rekach, ale ogladalam jej serie kulinarna, ktora byla swietna wiec moze sie w koncu skusze i na ksiazke :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, mi się bardzo podobała. Świeży pogląd na klasykę francuską. Coś innego o ile lubi się eksperymenty.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Pierwszy raz na oczy widze ta pania. Ksiazki nie widzialam i w telewizji nie ogladalam (nie mam kablowki). Jak bede miala okazje byc w angielskojezycznej ksiegarni to sobie obejrze. Nie jestem pewna, czy chcialabym miec ta ksiazke na polce jesli to klasyka. Ksiazek z kuchnia francuska pare mam.
    No i w zadym razie Angielka bym jej nie nazwala. Taka sama z niej Angielka jak Francuska:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest angielką, urodziła się w Craydon pod Londynem. Płynie w niej krew chińsko - austriacka, tak jak pisałam w poście. Nie pisałam, że jest Francuską. Wyjechała tam nie znając języka. Też jak pisałam, jej książka nie jest klasyką na 100%.Klasyka przerobiona i przez to jest świeża, w sensie nowego poglądu na kuchnię francuską. Klasyki się na czytałam i coś nowego u mnie na półce jest mile widziane.
      Mi się bardzo podoba :-)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Zgadzam się z opinią. kupiłam już jakiś czas temu i ciagle się nią zachwycam..;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się bardzo podoba, podchodzi do klasyki inaczej.... cos innego :-)

      Usuń
  5. Kiedyś przypadkiem trafiłam na program Rachel na BBC i się zakochałam - jest przeurocza! Fantastycznie, że ta książka wyszła już po polsku, po pracy biegnę do Empiku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ją bardzo lubię, świeże podejście;-)
      Pozdrawiam!

      Usuń