13 stycznia 2017

Podsumowanie 2016 roku

Podsumowań nadszedł czas, dotychczas czytałam zestawienia innych, tym razem kolei na moje.
To już moje czwarte podsumowanie, które publikuję na moim blogu.
To był naprawdę dobry rok!
Ostatnie 12 miesięcy przyniosło mi całą masę nowych doświadczeń, nowych znajomości, mniejszych lub większych sukcesów oraz lekcji, z których na pewno wyciągnę wnioski na przyszłość. Nie było tylko różowo – kilka rzeczy potoczyło się kompletnie nie po mojej myśli, ale dzięki nim mam nauczkę na przyszłość.
Zanim wskoczymy w 2017 pora na podsumowanie roku 2016!
Dziś zapraszam do mojego, pseudo podróżniczego podsumowania roku 2016!


Rok 2016 był pełen wrażeń.
Rok rocznic: to w 2016 roku obchodziłam moje dwudziestolecie zamieszkania we Włoszech, stuknęła mi w dowodzie 40 - stka i blog obchodził czwartą rocznicę założenia.
Rok 2016 był dla mnie pełen zmian, dobrych i złych emocji i upłynął pod znakiem wielu nowych doświadczeń. Rok pełny pod względem podroży.
Mimo, że jeszcze kilku notek z miejsc odwiedzonych nie ma, postanowiłam podsumować cały rok.
Był po prostu fantastyczny!
Zrealizowałam aż dwa moje marzenia z listy podróżniczej: meteory w Grecji i przejechałam wzdłuż wybrzeże Hiszpanii północnej.

Gdzie byliśmy?
Moja noga stanęła aż w pięciu krajach Europy. Odwiedziłam: Grecję, Hiszpanie, Francję, Węgry i Włochy. Zajrzałam aż do 5 regionów Włoch.
W 2016 wiele się wydarzyło. W zasadzie momentami nie wiedziałam w co ręce włożyć.
Rok w liczbach
W 2016 roku Kalejdoskop Renaty czytało prawie 120 tysięcy unikalnych użytkowników! Średnio miesięcznie zaglądało na blog 40 tysięcy osób, co jest dla mnie niesamowitym wynikiem. 450 tysięcy odsłon w ciągu roku to dla mnie niesamowita liczba. To w tym roku pokonałam kosmiczna liczbę 1.000.000. wizyt na blogu. W ciągu minionych 12 miesięcy przybyło Was ponad dwukrotnie w mediach społecznościowych!
Bardzo się cieszę, że mimo iż ostatnio nie piszę tak jak kiedyś, to nadal uważacie mój blog za wartościowe miejsce.
Dziękuję Wam za Wasze zaufanie i wsparcie, że byliście, że regularnie mnie odwiedzaliście, że poczuliście się w pewien sposób związani.
Oczywiście nie mogę też zapomnieć o grupie Włochy po mojemu, którą założyłam ponad 3 miesiące temu na Facebooku – jest w niej już ponad 1400 miłośników Włoch.
Jednym słowem – działo się niesamowicie dużo! A co konkretnie?

STYCZEŃ
Nie mogło zabraknąć corocznej wizyty na karnawale w Wenecji.

MARZEC
Z przyjaciółkami: Magdą i Robertą - jednodniowy wypad do Triestu
KWIECIEŃ 
Wypad jednodniowy do Treviso. Choć nie zdążyłam jeszcze opisać Wam tego miasteczka, namówiłam innych na wypad i oni już opisali Treviso - zapraszam tutaj.
Czterdzieste urodziny spędzałam z mężem w Grecji, podziwiając meteory greckie. O tym rejonie Grecji marzyliśmy już od dawna. Był to również mój osobisty prezent urodzinowy.

Urodziny w tym roku świętowałam kilka razy, czterdzieste to chyba można ? ;-)  Tu na zdjęciu akurat świętuje urodziny ze szwagrem, który zrobił mi taką niespodziankę.

MAJ
Był miesiącem pod znakiem spotkań blogerskich. 
Najpierw na początku miesiąca spotkałam się w Bolonii z Kasią autorką bloga Dom z Kamienia. Kasia o naszym spotkaniu napisała na swoim blogu.
Następnie spotkanie blogerskie w Kalabrii.

W maju znalazł się też czas na wypad z przyjaciółmi do Wenecji.

CZERWIEC
Spacerowałam po tafli jeziora Iseo ,
podziwiałam Calcio Storico we Florencji
 i objeżdżałam wybrzeże północnej Hiszpanii.
Czerwiec to też ślub najbliższych nam przyjaciół we Włoszech.
LIPIEC
Lipiec i sierpień zazwyczaj spędzam z mężem kiedy tylko mogę na wyspie Pellestrina.
SIERPIEŃ
Zwiedzałam Budapeszt 


i cieszyłam się tygodniowym pobytem w Polsce. 
Wakacje w Polsce, jak to u mnie tradycyjnie bywa, spędzałam głównie we Wrocławiu. Sierpień jest zawsze, dla mnie idealnym miesiącem na wakacje w moim rodzinnym mieście - uciekam z przepełnionych Włoch.
WRZESIEŃ
Jak zawsze udało mi się wybrać na festiwal w Wenecji.
Końcem miesiąca wyrwałam się jedynie na chwilę z przyjaciółmi nad jezioro Braies.
PAŹDZIERNIK
To Sycylia w gronie blogerskim.

GRUDZIEŃ
Jarmarki świąteczne w Trydencie.
Święta w Polsce w gronie rodziny.

Rok 2016 zakończyłam jak zawsze niezapomnianym Sylwestrem w gronie znanej mi już paczki.
Plany na 2017
Nie robię dużych planów. Nie lubię za dużo planować. Zazwyczaj gdy coś planuje, to mi się nic nie udaje.
Kilka biletów jednak już zakupiłam.
Najbardziej zadowolona jestem z biletów na koncert U2 w Rzymie, które wczoraj udało mi się kupić. Rzym i U2 jak dla mnie to wspaniałe połączenie.
Oprócz tego Rumunia w marcu i kilka dni w lutym w Warszawie.
Reszta nie wiadomo. Na chwilę obecną zapowiada się spokojnie, ale nigdy nie wiadomo. Na pewno skusimy się na jakieś szybkie, jednodniowe wyjazdy.
Jedno co na pewno wiem, to że jeden miesiąc w tym roku na blogu będzie cicho.
Muszę się w końcu położyć na stół operacyjny, od którego uciekam już prawie dwa lata. 

W końcu nabrałam odwagi i zdecydowałam się.
Co przyniesie kolejne 12 miesięcy? Zobaczymy ;-)
Jak zawsze na pewno będzie dużo Włoch ;-) 


W tym miejscu chcę Wam podziękować, Drodzy Czytelnicy za Waszą obecność na blogu i życzyć Wam wszystkiego najlepszego w 2017 roku. 


Spodobało się ? Podaj dalej!


Zapraszam do dołączenia mojej grupy facebookowej - Włochy po mojemu ;-)

Zapraszam do polubienia mnie na Facebooku lub google+, dziękuję za odwiedziny :-)


7 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki żeby "miesiąc ciszy" szybko przeleciał, żeby wydarzyło się dużo dobrych rzeczy! Tobie musi:) Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci serdecznie Kasiu.
      Życzę Ci aby i Tobie spełniły się wszystkie marzenia.
      Miłego wieczoru.

      Pozdrawiem serdecznie

      Renata

      Usuń
  2. Serdecznie pozdrawiam, życzę zdrowia, licznych podróży i udanego blogowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia ;-)

      Ściskam serdecznie

      Renata

      Usuń
  3. Nie wiem jak długo, ale sledze Twój blog na bieżąco w grupie jestem również, że mi się podoba nie muszę pisać, bo skoro śledzę to wiadomo :-) Gratuluje Ci i troszkę, ale tak pozytywnie zazdroszczę, ze tak ciekawie pokonujesz tę podróż zwana życiem. Inspirujesz mnie do poczynań kulinarnych, parę dań przetestowałam, jak i do podróży :-) Za Twoim przykładam zwiedziłam w tym roku np.klify i Brighton.Długo bym mogła pisać, ale powiem tak robisz dobra robotę, gratuluje Ci sukcesów, bo chyba tak to można nazwać i myślę ,że musisz być fajną osobą skoro jesteś fanką U2. Życzę dużo inspirujących podróży, żeby miesiąc ciszy szybko minął i poszedł w zapomnienie, a o nas czytelnikach Swojego bloga żebyś nie zapominała i dzieliła się nadal wrażeniami!!!A na koniec świetne zdjęcia robisz!Tak trzymaj!!!!Pozdrowienia dla męża:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za Twoje ciepłe słowa, niezwykle dla mnie cenne. To wielka motywacja, aby pracować dalej, rozwijać się i pisać dla takich osób, jak TY!
      Zawsze jestem zadowalona kiedy inspiruje kogoś do podróżowania. Napędza mnie to do dalszego działania.
      Bardzo się cieszę, że moje zdjęcia Ci się podobają.

      Ściskam serdecznie moją wierna czytelniczkę.

      Renata

      P.S.
      Do zobaczenia kiedyś na koncercie u2 ;-)

      Usuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.
Cieszę się, że tu jesteś :-)
Jeszcze bardziej się ucieszę, jeśli zostawiasz ślad po sobie.