1 lutego 2016

Karnawał..wizyta blogerek

W ostatni listopad zeszłego roku spotkałam się w Rzymie z blogerkami piszącymi o Włoszech - pisałam o tym tutaj.
Poznałam wspaniałe kobiety, z większym bądź mniejszym doświadczeniem życia we Włoszech.
Miałam również okazję przekonać się, że te osoby to nie tylko wspaniałe blogerki ale i wspaniałe osoby.
Znajomość nie skończyła się na Rzymie.
Raz telefon, raz wiadomość, miałyśmy kontakt prawie zawsze w ciągu ostatnich miesięcy.
Myślę, że czasem potrzebne nam są osoby, które robią to samo co Ty.
Kto lepiej Cie zrozumie jak blogerka, która tak jak Ty bloguje w innym kraju ?
Do tej pory śmiać nam się chce na sama myśl, że musiałyśmy wyjechać do Włoszech by się poznać.
Nie minęły dwa miesiące i moje ulubione kalabryjskie blogerki pojawiły się u mnie na weekend.

Na zdjęciu ja, Dominika -Kalabria bocznymi drogami oraz Sycylia bocznymi drogami oraz Aneta - Hello Calabria



Powiem Wam, że jestem pod wielkim wrażeniem dziewczyn.
Radosne i pozytywne dziewczyny, które mają świadomość swojej wartości.
Pozytywna energia towarzyszyła nam przez cały weekend.
Buzie nam się nie zamykały, aż same byłyśmy zdziwione, że tak dobrze czujemy się w naszym towarzystwie.

Najpierw był relaks, w moich ulubionych termach - Terme Preistoriche.
Następnie jak na dobra podróżniczkę przystało, zorganizowałam dziewczynom dwa dni w moich ulubionych miastach: Wenecji i Weronie.



Fajnie się złożyło, gdyż w Wenecji odbywał się karnawał.
Nie mogło się oczywiście obyć bez makijażu karnawałowego. 
Cieszę się, że dziewczyny się zgodziły na to małe szaleństwo.
Od kiedy jestem we Włoszech, do tej pory nie zrobiłam tego.
Słowa Dominiki:"Musiałyśmy przyjechać my, byś się pomalowała".
Udało nam się spędzić fantastyczny dzień, mimo iż pogoda zbytnio nam nie dopisywała.
Wspaniała wycieczka, mgła, rozmowy, a potem oczywiście obiad.
Bez obiadu nie może się obejść.

Sarde in saor
Spaghetti z małżami
Ze mnie i Dominiki są niezłe dwa łakomczuchy, jesteśmy tzw. buona forchetta (lubimy dobrze zjeść).
Nie możemy się po prostu powstrzymać przed dobrym jedzeniem.
Lubimy próbować i eksperymentować.

 
Nie mogło się też obyć bez spędzenie kilku chwil na placu Świętego Marka.
I sfotografowania przebranców.

Na drugi dzień zaplanowana była Werona.
W Weronie dołączyła do nas na obiad w mojej ulubionej Osteria Le Vecete Anna Otwinowska - autorka bloga Pod Słońcem Italii.
Załuję, że nie było wystarczająco czasu na bliższe poznanie Ani.

Mam jednak nadzieję, że okazje jeszcze się nadażą.
Już nie mogę doczekać się następnego spotkania ... tym razem kolej na Kalabrię.
Jeżeli chcecie się dowiedzieć więcej o dziewczynach to zapraszam Was na ich Facebook'owe fan page i blogi: 
 Zapraszam do polubienia mnie na Facebooku lub google+, dziękuję za odwiedziny :-)


3 komentarze:

  1. Urocze, ale za krótkie spotkanie. Apetyt rośnie w miarę jedzenie - dosłownie i w przenośni ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.
Cieszę się, że tu jesteś :-)
Jeszcze bardziej się ucieszę, jeśli zostawiasz ślad po sobie.