7 czerwca 2013

Wąwóz Marafa czyli Hell's Kitchen

Kenia kojarzy się głównie z safari i parkami narodowymi. Jednak są też inne miejsca, które warto zobaczyć. O jednym z nich mam zamiar Wam troszkę opowiedzieć. Jest nim wąwóz Hell's Kitchen w Marafie. Było to pierwsze miejsce, które widziałam po przybyciu do tego pięknego kraju. 







W każdym miejscu na ziemi sa zjawiska geograficzne, które przyciągają całe rodziny na wakacjach, natomiast Marafa, jest najbardziej nie docenianym miejscem wybrzeża Kenii, a szkoda. Moim zdaniem to jak pojechać do Arizony i nie zwiedzić wielkiego Kanionu.
Marafa Canyon - kuchnia diabła, nazwę zawdzięcza temperaturze, która panuje we wnętrzu tego wąwozu. Został on stworzony przez wiatr i deszcz w ciągu tysiącleci. Charakteryzuje się formacjami skalnymi z piaskowca. W porze deszczowej, cały wąwóz wypełnia się wodą i jej ogromne masy spływają do rzeki, która potem ma barwę czerwono-brązową.
Formacje skalne są przepiękne!






Jak powstało Hell's Kitchen?
Legenda głosi, że to sroga kara boska, którą nałożył Bóg na bogatą rodzinę arabską zamieszkującą te tereny. Używali oni mleko do mycia naczyń i ubrań, podczas gdy lokalne plemię Giriama bylo głodne. Gdy Bóg zobaczył, co się dzieje, zatopił miasto. W skałach przez to widać trzy kolory: czerwony, biały i czarny. Biały oznacza mleko i ryż, które Arabowie używają do gotowania, czerwony to kolor ziemi i czarny jako kolor Afrykanów.





Przeważa jednak kolor czerwony i inne odcienie brązu. Roślinność to zazwyczaj uschnięte krzewy i drzewka. Hell's Kitchen graniczy z parkiem narodowym Tsavo East, który można zobaczyć z jednego z wzniesień Hell's Kitchen. 





W tym miejscu można spotkać stadia pawianów, biegających pomiędzy falistymi formacjami skalnymi. 




Pawiany ignorują kompletnie ludzi, podchodzą jednak chętnie gdy widzą żywność. Wystarczy wyciągnąć banana.
Ciekawostka jaka mogę Wam zdradzić, że pawiany można spotkać nie tylko na safari, gdy przechadzają się wśród słoni, ale także blisko ludzkich domostw i w miejscach niezwykle atrakcyjnych krajobrazowo.




Myślę, że afrykańskie zachody słońca są na świecie najbardziej magiczne, a tutaj są czymś niezwykle romantycznym.





Jeżeli Was zachęciłam i kiedyś chcecie się wybrać w to miejsce, to trzeba tam pojechać przynajmniej przed 16:30, ponieważ cały spacer trwa około godziny, po czym zachód słońca, a następnie całkowite ciemności.

Zapraszam do polubienia mnie na Facebooku lub google+, dziękuję za odwiedziny:) 


3 komentarze:

  1. Genialne zdjęcia, genialna opowieść:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Racja, to bardzo niedoceniane miejsce jeśli chodzi o Kenię. A zdecydowanie warto się tam wybrać, jeśli jest taka możliwość. Mi się bardzo podobało!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.
Cieszę się, że tu jesteś :-)
Jeszcze bardziej się ucieszę, jeśli zostawiasz ślad po sobie.